Certyfikat energetyczny – 5 błędów, które wychodzą dopiero przy sprzedaży l
Certyfikat energetyczny to dokument, który dla wielu właścicieli nieruchomości wydaje się formalnością. Problem pojawia się wtedy, gdy certyfikat jest wykonany „na skróty” – bez rzetelnej analizy technicznej budynku. W praktyce właśnie takie świadectwa najczęściej powodują problemy przy sprzedaży, wynajmie lub kontroli.
Poniżej przedstawiam 5 najczęstszych błędów, które ujawniają się dopiero wtedy, gdy jest już za późno.
1. Nieprawidłowa powierzchnia użytkowa
Jednym z najczęstszych problemów jest błędnie przyjęta powierzchnia użytkowa. Różnice kilku–kilkunastu metrów potrafią całkowicie zmienić wskaźniki EP i EK, co może podważyć wiarygodność certyfikatu energetycznego.
2. Złe założenia dotyczące źródła ciepła
W praktyce często spotyka się sytuacje, w których w certyfikacie wpisany jest inny kocioł lub system grzewczy niż ten faktycznie użytkowany. Dotyczy to szczególnie wymienionych pieców, pomp ciepła czy ogrzewania elektrycznego.
3. Pominięcie wentylacji
Brak uwzględnienia wentylacji mechanicznej lub rekuperacji to błąd, który znacząco zawyża zapotrzebowanie na energię. Przy kontroli lub audycie porównawczym taki certyfikat traci wiarygodność.
4. Błędne współczynniki U przegród
Źle dobrane wartości izolacyjności ścian, dachu lub podłogi to kolejny problem. Często wynikają one z kopiowania danych „z głowy”, bez analizy dokumentacji lub stanu faktycznego budynku.
5. Brak spójności z inną dokumentacją
Certyfikat energetyczny powinien być spójny z projektem budowlanym, audytem energetycznym czy wnioskiem o dofinansowanie. Rozbieżności są bardzo łatwe do wychwycenia.